
- Było stanowczo za blisko!! – Pilot na wpół krzyknął kiedy promień lasera rozbił się o tarczę statku. Zrobił ostry zwrot wyciskając z kompensatora ile się dało i skierował na przelatujący obok myśliwiec. Oddał kilka strzałów, z których jeden uszkodził przeciwnikowi skrzydło zanim ten uciekł z zasięgu.
- To był bardzo głupi pomysł Nathanielu! Myśliwce są dla nas za szybkie, a reszta za duża. Nie jesteśmy przystosowani do takiej walki.
- Spokojnie. Słyszałeś Noah. Nic nam nie będzie.
- Taa… Mam nadzieję, że to nie okaże się być jego pierwszą pomyłką. - Pilot na odwrócił się na sekundę i spojrzał stojącemu za nim szlachcicowi w oczy – Mimo wszystko wolałbym, aby Cię tu nie było.
- Lloyd przecież nie kazałbym Ci narażać tu życia samemu siedząc w jakimś bezpiecznym miejscu. Zaczęliśmy to razem i skończymy to razem. Niezależnie od wyniku. Spokojnie będzie dobrze. – Szlachcic poklepał po ramieniu pilota i wyszedł, aby mu nie przeszkadzać. Wrócił do swojej kabiny gdzie czekał spokojnie mężczyzna w kapłańskich szatach z oznaczeniami Zakonu Eskatonicznego.
- Jak tam Lloyd? – kapłan zapytał się na wejściu.
- Marudzi jak zawsze. Boi się, że mogłeś się pomylić.
- Nie… - mężczyzna się na chwilę zamyślił - Przeżyjemy to. I… Stanie się coś ważnego
Szlachcic podszedł do kapłana i uśmiechnął się lekko.
- Wierzę Ci, przyjacielu. Ale jakaś obawa wciąż pozostanie… Bracie Noah, wysłucha brat mojej spowiedzi?
- Oczywiście Nathanielu tej i wielu innych w przyszłości. – Eskatonik uśmiechnął się do szlachcica zanim usiadł i zaczął słuchać.
***
- Wygląda na to, że wygraliśmy tą bitwę. Ponieśliśmy ciężkie straty, ale odparliśmy kalifat. Cera Cruz chwilowo jest bezpieczna. Wysłaliśmy na Byzantium Secundus i na Sutec prośbę o wsparcie naszych szeregów.
Nathaniel Juandaasta, Rycerz Poszukujący jego wysokości cesarza Alexiusa I Hawkwooda, siedział na fotelu i przysłuchiwał się telekonferencji do której został zaproszony po bitwie. Atak kalifatu na Vera Cruz był bardzo śmiałym posunięciem, ale na szczęście Kurganie przecenili własne siły i wysłali zbyt małą ilość jednostek. Oczywiście przypadek też tu mógł odgrywać dużą rolę, gdyż Kurganie mogli mieć niepełne informacje na temat sił szykowanych do kontrataku na Hirę. Poza tym byli jeszcze Ci którzy znaleźli się tu przypadkiem jak sam Nathaniel z załogą. Wszystkim razem udało się odeprzeć niespodziewany atak. Gdyby Kurganom udało się zająć przyczółek w przestrzeni wokół Vera Cruz , to poważnie osłabiliby możliwości organizacyjne Hazatów i mieliby dobrą bazę wypadową z której mogliby rozlecieć się w inne strony. W tym konflikcie Vera Cruz i Hira były wąskimi gardłami cennymi dla obu stron. Fakt, że ostatnio to kalifat wiódł prym w tym starciu nikogo nie cieszył. Tak samo jak nikogo nie cieszył niedawny najazd Vuldroków oraz wzmożone natężenie walk na froncie z symbiontami. Wyglądało na to, iż wszyscy zaczęli sobie wzajemnie skakać to gardeł. Tego natężenia konfliktów cesarstwo by nie przetrwało, ale zdarzył się mały cud. Kiedy Vuldrokowie spychali Hawkwoodów i niszczyli ich flotę przez gwiezdne wrota przybyła trzecia siła. Dzięki nieoczekiwanemu wsparciu Hawkwoodowie odparli atak Vuldroków i przegonili ich z powrotem do swoich barbarzyńskich światów. Od plotek aż huczało. Wszyscy mówili o nowej sile w cesarstwie. O rodzie, który przybył z jednego z utraconych światów. Wymieniano chyba wszystkie wymarłe i pomniejsze rody jako te spokrewnione z nowoprzybyłymi. Cesarz jeszcze nie zajął ostatecznego stanowiska i miał się dopiero spotkać z ambasadorem nowego domu. Jeżeli nowoprzybyli nie złożyliby im hołdu, to mogło dojść do kolejnego konfliktu, z którym cesarstwo by już sobie nie poradziło… Jeżeli tamten ród był tego świadom to mógłby chcieć wykorzystać sytuację. Dodatkowo sytuację komplikował Kościół, który również wymagał poddania się tych owieczek pod opiekę Wszechstwórcy. Inkwizycja zaś tylko czekała na odpowiedź nie wiedząc czy nie ma szykować wypadu na nowych heretyków w celu nawracania ich ogniem. Wszystko mogło się obrócić zarówno na korzyść jak i niekorzyść cesarstwa. Wojna wisiała wszędzie w powietrzu zarówno ta polityczna jak i religijna.
- … Nasi specjaliści starają się rozkodować sygnały przechwycone w trakcie walki. Część już nam się udało odszyfrować. Wynika z tego, że nie musimy się na razie obawiać, gdyż nie spodziewali się szybkiego wsparcia. Po tym jak unieszkodliwiliśmy ich okręt dowodzenia w eterze pojawiła się spora wrzawa. Wygląda na to, że na statku była jakaś ważna osobistość i coś co nazywali Anod Hor. Nie wiem, czy bardziej przejmowali się utraceniem dowodzącego czy… – Nathaniel wyłączył się na chwilę, gdy kątem oka zauważył ruch. Siedzący cicho w rogu brat Noah zerwał się momentalnie na nogi, gdy usłyszał o tym Anod Hor. Widać było po nim, że to coś go mocna podekscytowało i to zapewne było tym czymś ważnym… To zaś oznaczało, że trzeba będzie się tym zająć.
***
Nathaniel zgasił łącze po zakończeniu videokonferencji.
- Noah może mi teraz powiesz czemu wybieramy się na Kurgański wrak. Czym jest to Anod coś?
- Anod Hor, to jedna z nazw dla Apokryfów Horacego. Oryginału nigdy nie odnaleziono, jeżeli…
- Czekaj… Tego Horacego? – Juandaasta widząc potwierdzające kiwnięcie głowy eskatonika nie potrzebował dalszych wyjaśnień. Znał go już na tyle dobrze, że wiedział o czym mówił. Osobisty dziennik apostoła proroka, Horacego Mądrego. Apostoła wokół którego powstał Zakon Eskatoniczny. Dla Noah i innych to było ich najświętsze pismo. Wszyscy eskatonicy znali jego przekład, ale oryginał zaginął w mrokach wieków. – Nie musisz mi w takim razie tłumaczyć. Wiem, co to oznacza.
Szlachcic wyszedł od siebie z kajuty i ruszył w kierunku maszynowni. Zatrzymał się w wejściu przyglądając pracującym.
- Lloyd, Simon jak stoimy?
- Poskładaliśmy wszystko w miarę do kupy. Jednak wizytę u jakiegoś inżyniera w warsztacie dopisałbym wysoko na liście priorytetów. Przydałoby się uzupełnić parę zapasowych części.- Pilot wyszedł z całą twarzą wysmarowaną jakąś mazią kiedy Simon jeszcze w czymś dłubał.
- Może znajdziesz coś co Ci się spodoba na wraku flagowca Kurgan.
- Co?
- Lecimy tam po ich święty artefakt.
- Mam co do tego złe przeczucia… ale statek da radę.
- Świetnie… A i jeszcze jedno. Wrak wydryfował już za Gwiezdne Wrota i zmierza w pustkę.
Mina pilota na ostatnią wiadomość była bezcenna. Dzięki sieci Gwiezdnych Wrót znajdujących się na obrzeżach systemów gwiezdnych nikt nie zapuszczał się poza nie. Kościół twierdził, że w pustce za wrotami żyją demony czyhające na dusze ludzi, które nie atakują ludzi na planetach jedynie dzięki iskrze Wszechstwórcy znajdującej się w każdej gwieździe.
*** *** ***
Witam w nowej rekrutacji do sesji Gasnących Słońc. W końcu po moim dość długim okresie znikania i pojawiania się na forum sytuacja mi się unormowała i stwierdziłem, że mogę ruszyć leżący od dawna w zastoju projekt. Wynikiem tego poniższa rekrutacja.
Jak zapewne przeczytaliście we wstępie w Znanych Światach trochę zamieszałem. Cesarstwo jest w trakcie walk na wielu frontach i stara się przetrwać te mroczne czasy. Pojawiła się nowa siła, która dołączyła się do walk tymczasowo po stronie Cesarstwa i uratowała je od upadku. Jednak nie wiadomo jak się sprawy potoczą ze względu na reakcję Cesarza i Kościoła. Owa nowa siła bowiem jeszcze nie wyraziła stosunku względem cesarstwa, ani kościoła. Mamy więc niepewną sytuację polityczno-religijną. Szczególnie, że podczas jednej z misji (nie)przypadkowy rycerz poszukujący natrafił na informacji o świętej księdze, po którą wyrusza razem ze swoją dzielną załogą. A święte księgi mają to do siebie, że mogą wywołać sporo zamieszania na tle religijnym, czego możecie się śmiało spodziewać.
Jeżeli chodzi o wymagania odnośnie znajomości świata.Ten temat powinien wystarczyć, aby załapać podstawowe założenia świata. Wiem, że uniwersum nie należy do zbyt popularnych na Strefie (pod względem ilości sesji), więc nie będę stawiał wygórowanych wymagań. Służę pomocą w razie czego.
W powyższym wprowadzeniu wspomniałem o czterech postaciach, które za chwilę opiszę. Są to archetypy z mniejszą lub większą ingerencją z mojej strony, w które należy się wpasować. Przyjęte przeze mnie imiona, czy płcie nie są w żaden sposób zobowiązujące, przyjąłem je na potrzeby scenki ze wstępu, więc możecie śmiało poddawać te postacie operacjom zmiany płci, czy wizytom w urzędach w celu zmiany imion i nazwisk. Ogólne założenie, które dotyczy wszystkich przedstawionych postaci jest takie, że już od dawna się znają. Mogą się nie lubić, ale przeszli już tyle, że sobie ufają i jeden drugiemu bez problemu powierzy życie.
- Sir Nathaniel Juandaasta – Szlachcic z rodu Juandaasta, jednego z pomniejszych rodów będącego w dobrych stosunkach z Hawkwoodami i al-Malikami. Przedstawiciele rodu żyją na planetach obu tych wielkich rodów. Znani są ze swojego nietypowego wśród innych ludzi pozytywnego nastawienia do obcych. Niektórzy nawet żenią się z przedstawicielami obunów, co wywołuje oburzenie kościoła (a w szczególności inkwizycji, która widzi w tym jakieś demoniczne machinacje)
- Brat Noah – członek zakonu eskatonicznego, wieloletni spowiednik i przyjaciel Juandaasty. Dziwne jest w nim to, że często ma swoiste „przeczucia” na zasadach prekognicji, które zawsze póki co się sprawdzały.
- Lloyd Amano – przewoźnik, osobisty pilot Juandaasty, który wstąpił do Kohorty kiedy tamten dołączał do Rycerzy Poszukujących, od zawsze pracował dla jego rodziny.
- Simon Murray – pozyskiwacz z lekkim zacięciem do mechaniki, ma szemraną przeszłość. Zna wiele osób choć niekoniecznie rozstawał się z nimi w przyjacielskich stosunkach. Zawdzięcza Juandaaście życie, gdyż ten uratował go z poważnych kłopotów, w które wpędził się Simon. Od tamtej pory pomaga mu, aby spłacić dług.
- Wolny Slot
- Wolny Slot
Zakreśliłem podstawowe informacje o czterech określonych postaciach i pozostawiłem 2 wolne sloty na nieograniczone pomysły. Rekrutacja jest dla 4-6 graczy. Zasady rekrutacji są dwojakie. W przypadku wolnych slotów są to po prostu postacie, więc nie ma nic nowego. Jak któreś mi się spodobają to wejdą. W przypadku 4 określonych postaci postanowiłem zrobić konkurs konceptów. To jest przesyłacie mi sam koncept na tą postać określające główne założenia waszej wizji danej postaci, jego charakter i umiejętności. Wybieram osobę z najlepszym konceptem na daną postać i wtedy już ta osoba będzie rozbudowywała dany koncept w pełną kartę postaci. Nic nie stoi oczywiście na przeszkodzie, żeby mi przesłać np. koncept na postać bazową i postać własną na wolny slot. Osoby, których koncepty na główne postacie nie spodobają mi się wciąż mogą się ubiegać o wybranie na inną postać bazową, bądź na wolny slot.
Mechanika… Zawsze mi miło jak dostaję mechaniczną kartę, ale nie wymagam tego. Zawsze sam mogę wam stworzyć mechanikę dla podesłanej postaci.
Terminy… Jako, że sesje są w trakcie to jestem tu elastyczny. Pierwotny termin ustalam na 5 lutego, ale mogę się dać przekonać na przedłużenie dla kogoś jeżeli mi ustali jakiś swój deadline nie zbyt odlegly. Jeżeli zaś chodzi o terminy/tempo sesji, to chciałbym, abyśmy zachowali co najmniej post/tydzień. Wiadomo różne rzeczy mogą się wydarzyć, a jestem wyrozumiały jeżeli chodzi o takie rzeczy, ale nie chciałbym przestojów. Zarówno z mojej jak i waszej strony.
Jeżeli o czymś nie napisałem, a chcecie wiedzieć... to pytajcie.

Pomoc











