
MAIN THEME

MANDALORIAN WARS
Episode I
INVASION
Galaktyka stoi na krawędzi wojny! Linia Jebble-Vanquo-Tarnith pozostaje nieprzerwana, lecz kolejne planety zajmują się ogniem niepokoju. Zakon Jedi ryzykuje rozbicie pod wpływem dowodzonych przez charyzmatycznego REVANA Rewanżystow. Na Taris ma miejsce masakra padawanow dokonana przez skuszonego przez Ciemną Stronę Mocy padawana ZAYNE'A CARRICKA. Wydaje się, ze mandalorianie nie są największym zmartwieniem Republiki, gdyż największym staje się ryzyko wewnętrznego rozłamu..
Zaniepokojone przez te zdarzenia dowództwo armii GALAKTYCZNEJ REPUBLIKI podjemuje decyzję o stworzeniu elitarnej grupy doświadczonych żolnierzy działajacej poza oficjalnym łańcuchem dowodzenia. Gdy senat w porozumieniu z dowództwem dobiera skład oddziału, przez światy GŁĘBOKIEGO JĄDRA przewija sie seria zamachów za którą stoi grupa znana jako ŚWIT ALDERAAN. Podlegający tylko senatowi i najwyższemu dowództwu Republiki STRACEŃCY pod dowodzeniem komandora GARRICKA MAVANISA zostają wysłani na planete THION która ma być schronieniem dla bezlitosnych terrorystow...
Introduction
Cicha przestrzeń nad jedną z bezimiennych planet, jakich wiele w kosmosie. Niemożliwych do zamieszkania, pozbawionych wartościowych surowców... Jednak nie była to przestrzeń która nie odznaczyła się czymś dla historii wszechświata. Zza cienia planety wysunęła się ciemna sylwetka łamacza blokad klasy Foray, którą wtajemniczeni znali jako "Zaślepiony". Ostatnie statki lądowały w jej hangarze, a silniki rozbłysnęły, gdy zaczęła wychodzić z orbity planety. Nie minęło dużo czasu, gdy skierowała się w sobie tylko znanym kierunku i skoczyła w nadprzestrzeń. I to był moment, gdy ta bezimienna planeta odbiła swoje piętno na historii...
Lahkayen jako jedyna była na miejscu od początku, lecz nie miała wiele do roboty, gdy reszta pilotów została natychmiast rozesłana na misje patrolowe - ona na coś miała oczekiwać. Nehrit przybył szybko razem z generałem Lertonem. Hakk został przetransportowany promem więziennym, jednak na pokładzie został puszczony wolno, chociaż ciągle był obserwowany z pewnej odległości. Leith przybył tutaj wezwany zaraz po tym, gdy przybyły posiłki. Okazało się, że Krenem był niejaki Krensharr, dość postawny cathar. Eon i Rory zostali postawieni przed Radą i po zdaniu raportów, wspólnie wysłano ich do tej specjalnej misji, nie udzielając jednak szczegółów i obiecując kontakt w ciągu najbliszych dni.
Nie mieli wiele czasu na rozstawienie się. Szybko przydzieleni do swoich kajut - o dziwo, każdy dBostał prywatną - zostali wezwani do sali odpraw prawie natychmiast. Szare korytarze statku, rozświetlone białymi lampami, które podkreślały czerwone zdobienia dodające nieco życia temu sterylnemu wnętrzu były zaskakująco puste. Załoga pracowała sprawnie, widać lot był bardziej skomplikowany niż się wydawało. Ale końcu misja była tajna, może nawet bardziej tajna niż typowe misje wywiadu.
Gdy znaleźli się w sali odpraw, w oczy rzuciły się dwie rzeczy. Po pierwsze, było bardzo mało osób, może góra trzydzieści. Po drugie - była to naprawdę niewiarygodnie losowa zgraja. Mavanis i Lerton stojący przy holoprojektorze nie rzucali się tak bardzo w oczy, tak samo jak kilku żołnierzy w mundurach marines na przedzie. Również trójka ludzkich pilotów - podobni do siebie bruneci (jeden starszy) oraz blondynka z założonymi za plecy rękoma - była dość zwyczajna. Ale cała reszta... Twi'lek który stał obok pilotów, ściskający paradny miecz był już znany niektórym. Starszy mężczyzna z twarzą poznaczoną bliznami stał niedaleko dowódców, wpatrując się w tłum bez emocji. Szczupła i zgrabna dziewczyna o rudych, pokrytych białymi pasemkami włosach stała nieśmiało przy innych pilotach czując się jednak dość obco. Za nią, opierając się o ścianę stała bothanka wyraźnie mocno znudzona. Również charakterystyczna nautolanka siedziała z marines, rozwalona w jednym z przednich foteli. Po drugiej stronie sali siedziało ubranych w różne stroje pięciu catharów (w tym jedna catharka, gdy ktoś przyjrzał się bliżej), zaś nad nimi górowała sylwetka potężnego togorianina o szarym futrze. Do tego Yen poczuła nagle jak coś dźga ją pod żebro, zachodząc od tyłu.
- Cześć sisi - uśmiechnął się do niej arkaniański odprysk, puszczając oko. Wyglądał jakby włamał się tylnimi drzwiami i bał się, czy ktoś go nie zauważy.
- Skoro wszyscy już są obecni, wydaje mi się, że możemy zaczynać - odezwał się Mavanis - Jestem komandor Garrick Mavanis, jak niektórzy z Was wiedzą. Wszyscy dostaliście na swoje prywatne datapady podstawowe informacje o innych członkach operacji.
- Jestem generał Lerton - wtrącił się wysoki mężczyzna - I towarzyszę wam w pierwszym etapie operacji jako kontrola z ramienia senatu.
- Wszyscy zostaliście wybrani - ponownie podjął Mavanis, i z jakiegoś powodu białoskóry zachichotał pod nosem - do tej operacji jako wybitni ludzie, którzy nie mają wiele do stracenia. Republika zaniepokojona jest ostatnimi wydarzeniami, dlatego potrzebowała specjalnego oddziału, który wykonywałby misje niemożliwe i tajne, nie pozostające w żadnych raportach. Wy macie zaszczyt tworzyć ten zespół. Witajcie w Straceńcach.
- Zanim przejdziemy do odprawy - potęzny głos Travika rozbrzmiał po sali odpraw - Ktoś ma jakieś pytania co do natury tego oddziału? Później nie wrócimy szybko do tematu, więc teraz jest dobry moment.
Użytkownik Ferr-kon edytował ten post 27 styczeń 2012 - 21:32

Pomoc















